Czas mija nieubłaganie. Już niedługo A-kotki opuszczą rodzinne pielesze i udadzą się w dłuższe lub krótsze wędrówki do swoich nowych domów. Już niedługo będą podbijać nowe terytoria i nowe serducha, a nam zostanie z jednej strony ta radość, że znalazły tak wspaniałe domki i tak wspaniałych ludzi, a z drugiej strony ten smutek ciszy w domu. Bo po tygodniach tupotu kocich stópek po podłodze taka nagła cisza jest sporym szokiem. I mimo, że to nie pierwszy, i nie drugi raz kiedy nagle robi się w domu cicho, to za każdym razem jest to takie… nienaturalne. Ale ale, dzielni następcy już rosną. B-kotki już coraz odważniej ruszają na podbój świata. Coraz częściej podejmują próby wydostania się z bezpiecznej jeszcze zagrody. Ot, jeszcze troszkę i będzie słychać ich tupot po domu.
A z naszych starszaków Aiwazz i Arczi ciągle szukają domów. Ludzi, którym skradną serducha i trochę miejsca w domu. AIWAZZ, kotek kochający naszego młodszego syna miłością wielką – kładący się przy nim spać, bawiący się z nim, dzielnie znoszący tarmoszenie. Kotek o ogromnej cierpliwości i wielkim serduchu. Ale też taki trochę kotek-demolka. Bo jak coś się dzieje, to można być pewnym, że Aiw tam jest ;). I ARCZIWALD. Arczi Arczi… spokojniejszy niż brat, ale z wielkim sercem i jeszcze większym gardziołkiem do mruczenia. Taki przylepek, o wzroku topiącym każde serducho. Może nie ma tej zadziory, której nie brakuje Aiwazzowi, ale ma za to tę słodycz, która jest jak lukier na już i tak słodkich lodach ;).
Zapraszamy do działu KOCIĘTA, gdzie oprócz zdjęć naszych dwóch rudych panów, znajdziecie też najnowsze zdjęcia reszty A i B-kotków.


Dwa dni temu świętowaliśmy nasze dziesięciolecie ;). To już ponad 10 lat, kiedy obcujemy z naszymi wspaniałymi futrzakami, kiedy opiekujemy się maluchami, które potem dają radość i szczęście w nowych domach. Dziesięć lat naszej pracy, serca, naszych nieprzespanych nocy, łez szczęścia i smutku, emocji. W ciągu tych dziesięciu lat odchowaliśmy piętnaście miotów, siedemdziesiąt trzy maluchy, które zamieszkały w sześciu krajach, odwiedziliśmy niezliczoną ilość wystaw. Ciągle się uczymy, ciągle dowiadujemy nowych rzeczy, ciągle próbujemy – bo hodowla nie zaczyna i nie kończy się nigdy. Hodowla to ciągła praca, to mnóstwo wiedzy do przyswojenia, to dużo poświęcenia – ale to poświęcenie, które daje nam ogromną satysfakcję. A o to chyba w tym wszystkim chodzi :). Życzymy więc sobie kolejnych lat poświęceń i wyrzeczeń, które będą procentowały tymi cudownymi zdjęciami, które dostajemy od Was – nowych rodzin naszych maluchów.
Dni mijają szybciej niż wolniej, kociaki objęły już w posiadanie cały dom, dokazują, bawią się, testują granice swoich możliwości. I chcąc nie chcąc zaczynają się spotkania 3-go stopnia z najmłodszą chochlikową latoroślą. Z tej też okazji zapraszamy was do lektury
W weekend gościliśmy na wystawie kotów, która tym razem odbyła się u nas, w Bydgoszczy. Niestety nie mieliśmy na niej licznej reprezentacji z uwagi na to, że nasze stadko w większości zajęte jest dochowywaniem się lub odchowywaniem potomstwa. Naszą hodowlę reprezentowała najmłodsza z naszych dziewczyn – Zarya. W oba dni mała zebrała pozytywne opinie i ocenę doskonałą z lokatą drugą, ustępując pola ślicznej koteczce. Zaryjka jest akurat w wieku, gdzie jak to u nastolatki, to i owo jest za duże, a to i owo za małe. Jeszcze trochę podrośnie, rozwinie się i mamy nadzieję, że pokaże na co ją stać.